Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

Poety podróż przez czas...

monillion

Widziałam wczoraj nowy film australijskiej reżyser Jane Campion. „Jaśniejsza od gwiazd” to opowieść o miłości poety Johna Keatsa do pięknej Fanny Brawne, która stała się inspiracją najpiękniejszych poezji miłosnych angielskiego romantyzmu. Nie wiem, ile historycznej prawdy zawiera portret Fanny, stworzony przez Jane Campion, ale jeśli przyjąć, że ma on oparcie w faktach, trudno nie myśleć o tym, jak by ta historia została opowiedziana w czasach współczesnych i trudno nie współczuć jej bohaterom. Gdyby Fanny Brawne miała szansę żyć i kochać w czasach po Coco Chanel, byłaby szczęśliwą, spełnioną kobietą, zapewne bardzo majętną dzięki swojemu unikalnemu talentowi. Nowe kreacje z kolekcji Brawne byłyby oklaskiwane na wybiegach Paryża, Mediolanu i Londynu. Fanny, wg Jane, była bowiem wybitną „poetką romantyczną mody”, utalentowaną projektantką i realizatorką własnych pomysłów. Pod jej zręcznymi palcami tiule, atłasy, koronki i wełny stawały się dziełami sztuki użytkowej, które na tle dość jednolitej mody epoki, wyróżniały się kolorem i formą. Stroje, które tworzyła były nie tylko wyrazem jej osobowości, ale też emocji, uniesień i rozpaczy, jakie przeżywała. Ten rodzaj artystycznej ekspresji był dla niej ratunkiem w nieszczęśliwej miłości do utalentowanego, ale niedocenianego poety, cierpiącego z powodu ubóstwa i ciężkiej choroby. Keats w wieku zaledwie 25 lat zmarł w Rzymie na gruźlicę. Nie doczekał wzrostu popularności swoich poezji, a co zatem idzie stabilizacji finansowej, która mogła dać szansę na ożenek z Fanny i spełnienie się ich silnego uczucia w małżeństwie. Keats nie doczekał, bo w tamtych czasach nie wiedziano jeszcze, że gruźlicę można leczyć. To kolejny punkt odniesienia do współczesności. Wynalazienie penicyliny, przypisywane najczęściej szkockiemu naukowcowi, Alexandrowi Flemingowi, stało się przełomowym wydarzeniem w historii leczenia chorób bakteryjnych, w tym również gruźlicy. Niestety John Keats urodził się o ponad 100 lat za wcześnie, by z dobrodziejstw tego odkrycia skorzystać.Można się tylko zastanawiać nad tym, co jeszcze napisałby utalentowany młody człowiek, gdyby los podarowałby mu więcej czasu? Ile równie pięknych szat ze słów utkałby dla opisania swojej miłości do Fanny? Tytuł filmu „Bright star” jest równocześnie tytułem pięknego sonetu, który na polski przetłumaczył mistrz poezji angielskiej, Stanisław Barańczak. Jednak nawet geniusz Barańczaka nie był w stanie zachować w przekładzie kołyszącej melodii angielskich słów. Polecam zrobienie małego eksperymentu: trzeba sobie przeczytać te strofy na głos i posłuchać ich brzmienia. Najłatwiej to usłyszeć w czwartej strofie... BRIGHT star! would I were steadfast as thou art— Not in lone splendour hung aloft the night, And watching, with eternal lids apart, Like Nature’s patient sleepless Eremite, The moving waters at their priestlike task Of pure ablution round earth’s human shores, Or gazing on the new soft fallen mask Of snow upon the mountains and the moors—... No—yet still steadfast, still unchangeable, Pillow’d upon my fair love’s ripening breast, To feel for ever its soft fall and swell, Awake for ever in a sweet unrest, Still, still to hear her tender-taken breath, And so live ever—or else swoon to death

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • dambski

    Keats rzeczywiście jest bardzo dobry, a ten sonet to najlepiej pokazuje.

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci