Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

O diabelskim chichocie i egipskiej turystyce

monillion

"...Bo nie jest wykluczone, że po tamtej stronie czeka na nas diabeł, nie tyle po to, żeby nas porwać, ile  po to, żeby nas wyśmiać. Śmierć, być może, jest czymś dostojnym i godnym powagi w naszych wyobrażeniach, ale dla istot takich jak szatan, wiecznych i znających kulisy,nasza śmierć jest anegdotą, czymś komicznym. I w dodatku jak głupio wyglądamy w czasie tej przeprawy. Więc szatan chichocze. A czyż ludzie ponad wszystko nie obawiają się śmieszności?" 23. listopada 1962 Dziennik S. Mrożek

***

Powrót z wakacji oznacza konieczność przestawienia wszystkich systemów sterowania na lądowanie w trudnych warunkach. Mgła, zimno, mżawka i ostre hamowanie. Zanim przywyknę- dwa zdania o Egipcie, a właściwie krótka refleksja dotycząca lokalnej turystyki. Opiera się ona na podstawowej zasadzie, od której nie ma wyjątków: każdy gamoń, któremu zachciało się nad Nil przyjechać, zostanie oskubany, złupiony lub naciągnięty. Slogan reklamowy: egipska riviera dla ciężkiego frajera – w zasadzie oddaje sens działań większości operatorów wycieczek i hoteli od Kairu po Assuan. Reguła ta stosowana jest w sklepach, restauracjach i na lotniskach, gdzie nawet zwykła odprawa bagażu może stworzyć okazję, by coś frajerowi z portfela wyrwać. Wystarczy tylko odpowiednio długo i bezsensownie upierać się przy nabazgranej na papierze kwocie, a w końcu wymęczony pasażer ulegnie i da się naciągnąć.

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci