Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

Parę pytań przy okazji...

monillion

Sakineh Mohammadi Ashtiani jest piękną kobietą. Ponury, czarny czador, który musi owijać wokół głowy, nie przysłania jej urody; wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej podkreśla regularne rysy, wydatne usta, prosty nos i duże oczy, w których jest obietnica czegoś lepszego niż sobie mogłeś kiedykolwiek wymarzyć…Czy tak o niej myślał sędzia, który wymierzał jej  sto batów za małżeńską zdradę cztery lata temu?

Sakineh była piękną  kobietą... Gdy w sierpniu tego roku irańska telewizja pokazała nagranie z jej rzekomym przyznaniem się do winy, nie mozna było rozpoznać, czy to ona. Jej twarz była celowo rozostrzona a ryzy zamazane. Pod warstwą tłumaczenia z Farsi na angielski słychać było słaby, drżący głos. Czy to ona? Czy ją torturowano, by wymusić te zeznania? Mówi, że nie prosiła swojego prawnika o nagłaśnianie jej sprawy i że tylko przysporzył jej wstydu i kłopotów. Mówi, że go  o to pozwie, bo jest winna. Bo dała się uwieść i posłuchała złego człowieka, który potem zabił jej męża.

Marek Kęskrawiec pisze w swojej książce "Czwarty pożar Teheranu", że torturowanie więźniów jest w Iranie na porządku dziennym i nikogo nie dziwi. Taki torturowany, gdy mu się jeszcze zagrozi śmiercią dzieci, przyzna się do wszystkiego.

Kara wybatożenia Sakineh została wykonana w obecności jej nastoletniego syna. Jak dużą satysfakcję odczuwał  sędzia z Tabrizu, gdy decydował, że bolesne upokorzenie kobiety musi oglądać jej dziecko?... Potem dołożono do tego jeszcze oskarżenie o zamordowanie męża i wyrok publicznego ukamienowania.  Pod wpływem międzynarodowych protestów i walki, jaką w obronie kobiety podjęły jej dzieci, irańscy sędziowie  zamienili kamienowanie na powieszenie. Wyrok miał być wykonany dziś. Podobno Sakineh jeszcze żyje. Podobno na razie jej nie powieszono. Czy ma nadal siłę, by żyć? Co przeżyła i w jakim jest stanie? Ile jest w Iranie takich jak ona?

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci