Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

Dyktatura łez...

monillion



 

            Cały dzień z niedowierzaniem przysłuchuję się zawodzeniom zrozpaczonych Koreańczyków? Czy ich łzy są szczere, czy są raczej   wyrazem przywiązania do własnego losu, marnego, ale lepszego niż to, co mogłoby grozić za jakiekolwiek oznaki pogodzenia się ze śmiercią ukochanego wodza? Krzysztof Mroziewicz mówi, że płaczą sztucznie, dlatego, by za chwilę nie płakać prawdziwie w jakiejś kopalni uranu albo innym kamieniołomie. Pojawia się jednak myśl, czy można płakać na zawołanie, lać łzy na rozkaz?  

            Właśnie obejrzałam wiadomości i stwierdzam, że jednak na ogół łzy nie płyną. Wyją „na sucho”. Jedno jest pewne – Najdroższy Następca Najdroższego Przywódcy w przeciwieństwie do większości swojego narodu głodu nie cierpi. Jego tłusta twarz od rana na ekranach telewizorów wraz z pytaniem, co dalej Koreo?

           

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci