Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

Z wczoraj...

monillion

            Napisałam wczoraj ten tekst, ale nie zdążyłam opublikować. Dziś, gdy czytam portale okazuje się, że mój punkt widzenia afery Obamagate nie jest odosobniony. Odnotowuję go w tym notatniku, bo cała ta sytuacja dobrze ilustruje obecną atmosferę polityczną w Polsce.

            Otóż, jak wiadomo, przedostatni dzień maja pamiętnym i sądnym okazał się dla amerykańskiego prezydenta, który powtórzył za teleprompterowym idiotą, że bohater drugiej wojny światowej, Jan Karski, z getta warszawskiego do polskiego obozu koncentracyjnego trafił. Obama palnął głupotę, na którą Polacy reagują alergicznie, bo  każdy niedouczony  kretyn może z niej wnioskować, że Auschwitz był ich dziełem. W latach 90tych w Nowym Jorku słyszałam podobne  oskarżenia formułowane pod adresem Polski i zawsze uważałam za słuszne, gdy nasz MSZ tępił językowe lapsusy w światowych mediach, sugerujące podobny absurd.    

            Jednak tym razem w naszym kraju rozpętało się prawdziwe szaleństwo i festiwal oskarżeń pod adresem Obamy. Politycy licytowali się, kto go bardziej obrazi lub kto wyrazi większe oburzenie. W tym wyścigu jak zwykle na prowadzenie wysunął się prezes partii prawdziwych patriotów. Z  właściwą sobie wyobraźnią i wielkodusznością od razu przypisał Obamie złe intencje, odmówił absolwentowi Harvardu prawa do błędu, zarzucając mu celową prowokację. Jeszcze wczoraj wydawało się, że jedyną godną odpowiedzią byłoby pospolite ruszenie lub powstanie w obronie naszej godności, ale trudno powstać przeciw wrogowi, który za oceanem i do tego wyraźnie mniej się tym przejmuje.

             Jak wiadomo wszystkiemu winien, jak zwykle, Tusk, bo gdyby prowadził godnościową politykę rozpoczętą przez Św-Pamięci-I-Tak-Dalej, to by się Obama nie odważył. Teraz musimy działać razem, bo to nasz Stalingrad – wtórował dawny, bliski kolega Kaczyńskiego, Dorn. Dorn zachęca Polaków w USA, by na Obamę nie głosowali. Tych w Polsce też by chciał zachęcić, ale niestety ci nie mają prawa głosu.

            Najmądrzej wypowiedział się prezydent Wałęsa, który uważa, że cały ten zgiełk stosownie nagłośni kwestię niemieckich praw autorskich do Holocaustu oraz ich sukcesów w jego wielowymiarowej realizacji.

 

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci