Menu

podróże codzienne

Notatki z codziennych podróży przez czas...

Opór i upór

monillion

            To, co robimy, napotyka na opór, wściekły opór tych, którzy tracą! – to słowa prezesa PiS, które padły 13.grudnia podczas wystąpienia na placu Trzech Krzyży. Tym razem Kaczyński trafnie opisał manifestację zorganizowaną przez KOD. Udało mu się to lepiej niż wtedy, gdy wyzywał protestujących od komunistów, złodziei i gorszego sortu.

           Rzeczywiście opór był. Wściekły? Chyba nie, choć mógłby być, bo są po temu powody. Było jak zwykle - dowcipnie i bardzo spokojnie. Może Kaczyński już wtedy wiedział, że najczęściej powtarzany refren tego pochodu brzmiał „13 grudnia spałeś do południa”?  Gdyby usłyszał to jakiś cudzoziemiec, nie bardzo by wiedział, co ma na myśli tłum wypominający komuś dobry sen. Kaczyński jednak jest stąd  i pewno źle mu się ten refren kojarzy. Widzi w tym wściekłość, choć powinien - szyderstwo.

       Tymczasem ma rację mówiąc o oporze tych, którzy tracą. Rzeczywiście, protestujących łączy dojmujące poczucie straty. Tylko nie tego, o czym myśli Kaczyński. Ludzie protestują, bo tracą a) poczucie bezpieczeństwa, sensu i normalności, b) nadzieję na pomyślność i dobrą przyszłość swojego kraju, c) poczucie dumy z sukcesów Polski, która dotąd była stawiana za wzór pozytywnej transformacji  ustrojowej i gospodarczej, i na koniec  e) poczucie zaufania do tych, którzy dorwali się do sterów i przy głośnym akompaniamencie klakierów walą prosto na spotkanie z górą lodową. Dziś, gdy Macierewicz jest uważany za odnowiciela polskiej armii, Waszczykowski za szefa dyplomacji  (podnoszącego Polskę z kolan),  Piotrowicz za bohatera opozycji antykomunistycznej i „posła na medal”, Misiewicz za przedstawiciela nowych, lepszych kadr zarządzających, a Pawłowicz za wzór akademickiej kultury i wyrafinowania – wielu ma poczucie, że zarządzający całym tym cyrkiem, szeregowy poseł PiS pogrąża nas coraz głębiej w otchłani absurdu. Polacy na tym tracą i traci na tym Polska.  Wielotysięczna manifestacja idąca przez Warszawę w mroźny dzień jest dowodem na to, że prezes PiS się nie pomylił. Takim samym dowodem jest rosnący w siłę sprzeciw w reakcji na ograniczanie dostępu mediów do sejmu.  Ludzie wiedzą, co tracą i jest opór. 

PS I raczej nie ma co liczyć, że w tej sytuacji będzie on słabł. Tym bardziej, że prezes uparty jest...

 

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci