Menu

podróże codzienne

Notatki z podróży przez czas...

Godzilla kontra świat, czyli, co rządzi naszymi wyborami

monillion

           To tytuł mojego felietonu, który ukaże się w nowym wydaniu "Trendów". 

                Co zatrute bagna Luizjany mają wspólnego z człowiekiem, który od półtora roku regularnie nadużywa Twittera i sloganu America First, a przy tym, jak rozwydrzony bachor, wywraca ostrożnie poukładane klocki światowego ładu? Odpowiedź na to intrygujące pytanie znajdziemy w książce Arlie Hochschild „Obcy we Własnym Kraju”. To podsumowanie pięciu lat badań przeprowadzonych wśród mieszkańców okolic Nowego Orleanu. Hochschild, znana profesor Uniwersytetu w Berkeley, usiłuje zrozumieć, na czym polega niemożność dogadania się zwolenników Partii Demokratycznej z prawicowcami ze stanów południowych, którzy nie tak dawno udzielili masowego poparcia obecnemu lokatorowi Białego Domu. 

                 Autorka zaczyna od analizy paradoksu - dlaczego wyborcy z Luizjany, najbardziej zanieczyszczonego stanu Ameryki, od lat głosują na polityków, którzy w kwestii ochrony środowiska nie mają nic do zaproponowania, a wręcz opowiadają się za likwidacją EPA, Agencji Ochrony Środowiska. Pod względem rozwojowym, edukacyjnym i socjalnym Luizjana zajmuje przedostatnie miejsce wśród wszystkich stanów Ameryki. Dzięki liberalnym przepisom, wprowadzanym przez kolejnych prawicowych urzędników, Luizjana stała się też przyjazną przystanią dla wielkich inwestycji przemysłu wydobywczego i petrochemicznego, co skutecznie wykończyło jej środowisko naturalne. W kranach płynie zatruta woda, w jeziorach nie można się kąpać, a słynne rozlewiska Missisipi i jej dopływów nie są już bagiennym rajem dla setek gatunków ryb i ptaków. Stały się śmierdzącą kloaką, do której właściciele zakładów wylewają tysiące ton toksycznych odpadów. W rezultacie zatrute są ziemia, powietrze i jedzenie. Rośnie śmiertelność i zachorowalność na różne odmiany nowotworów.

               Mimo to, od lat, ponad połowa mieszkańców Luizjany popiera prawicę, która (podobnie jak w Polsce) dla środowiska naturalnego nie ma litości. I opowiada się za nieograniczonym rozwojem przemysłu, miejscami pracy oraz mniejszymi podatkami dla koncernów. Dane wskazują jednak, że w petrochemii pracuje zaledwie 20% miejscowych, z czego większość to imigranci. Dzięki prawnym ułatwieniom – biznes nie płaci praktycznie żadnych podatków, a stan niewiele korzysta z tego, że wydobywa gaz i ropę. Tymczasem tamtejsi wyborcy od lat wspierają politykę, która wykańcza inne dziedziny lokalnego życia, takie jak rybołówstwo, turystykę czy restauracje. Dlaczego nie szukają wśród polityków tych, którzy rozliczą winnych tej ekologicznej katastrofy, a głosują na tych, którzy na agendzie mają ochronę życia poczętego, niechęć do małżeństw homoseksualnych i dalsze ograniczenia podatków?

                  Badanie Hochschild prowadzi do wniosku, że aby zrozumieć ten paradoks, trzeba wejść w sferę tak zwanej „Głębokiej Historii”, która łączy południowców. Jest to rodzaj archetypicznego wyobrażenia, zbudowanego na poczuciu krzywdy i poniżenia, któremu winne są wyemancypowane, liberalne elity z wielkich miast północy. Wedle tego wyobrażenia - biali robotnicy południa, którzy przez lata cierpliwie stali w kolejce do spełnienia Amerykańskiego Snu, określanego najprościej ‘from rags to riches’ (‘od zera do milionera’), nagle zostali z tej kolejki wykopani. Przez mniejszości rasowe, imigrantów, wyzwolone kobiety, gejów, lesbijki i innych. Ta, zakotwiczona w zbiorowej podświadomości, historia gniewu i rozczarowania, wpływa na dokonywane wybory, często wbrew własnemu interesowi.

            Jak już przeczytamy błyskotliwą opowieść Arlie Hochschild i zrozumiemy, z jakiej mętnej wody wyszła na świat Godzilla2.0, czyli Mr Trump, możemy sprawnie przejść do lokalnego kontekstu. Jaka jest nasza Głęboka Historia? Jakie wierzenia wpłynęły na to, że po 25 latach rozwoju i stabilnej demokracji, wykonaliśmy nagły zwrot? Jaka opowieść sprawiła, że część społeczeństwa tak chętnie uwierzyła w ‘Polskę w ruinie’ oraz w to, że zamiast naprawiać błędy i ulepszać to, co zbudowane, warto odtrąbić rewolucję i totalnie dewaluować dorobek poprzedników? I jak ta Głęboka Historia może wpłynąć na jesienne wybory, które przed nami?

 

© podróże codzienne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci